Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
104 posty 222 komentarze

Przyczynek do Wolności

Stan Tymiński - Budowa Polski Narodowej

Mit powszechnej edukacji

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Na poziomie państwowych strategii, z przykładów krajów, które przez rozwój gospodarczy osiągnęły względnie duży poziom dobrobytu, poziom wykształcenia ludzi nie jest ważny.

 W czasie prawie trzy letniego pobytu w Iquitos, Peru (1982-1984) zaprzyjaźniłem się z lokalną rodziną Mendez i przez pewien okres czasu pani Ana Mendez była kierowniczką mojej restauracji Maloka. Pewnego dnia zaprosił mnie do swego domu jej brat Javier Mendez Pereira, który przed emeryturą przez wiele lat był prezydentem miasta Iquitos. W czasie rozmowy wydobył największe odznaczenie Peru, Medal Słońca, i wzruszonym głosem powiedział - Po co mi ten medal, kiedy teraz nie mam pieniędzy na operację i grozi mi ślepota. Za młodu był namiętnym graczem piłki nożnej i silne uderzenie piłką w głowę było powodem jego kłopotów ze wzrokiem. Dałem mojemu kierowcy karteczkę z prośbą do żony, aby wyjęła z naszej kasy pancernej pieniądze na operację oczów. W zamian pan Mendez dawał mi potem lekcje dyplomacji. A był on absolwentem najlepszej szkoły dyplomacji w Peru. Nie wiedziałem wtedy, mając 34 lata, jak bardzo mi się to przyda na arenie politycznej w przyszłości. Jest to dla mnie przykład, że człowiek powinien mieć wszechstronne wykształcenie. Potwierdza to jeden z moich ulubionych autorów, stary japoński Samurai Musashi Miyamoto, który na krótko przed śmiercią zakończył pracę nad książką na temat walki pt. „Księga Pięciu Pierścieni”. W tej pracy powiedział, ze wojownik powinien się starać o wszechstronne wykształcenie, aby być niepokonanym. A nawet studiować poezję. A Musashi Miyamoto musiał być dobrym wojownikiem, aby dożyć sędziwego wieku i umrzeć w spokoju. Na dzisiejszym rynku pracy każdy czlowiek musi być niepokonanym wojownikiem.

Pod koniec lat 1970-tych jego książka była hitem w kręgach biznesu w Nowym Jorku na Wall Street. Podobnie dzisiaj w Polsce wojownik, który walczy o godne życie dla swojej rodziny, musi mieć wszechstronne wykształcenie. Nie można negować wartości praktycznej, wszechstronnej edukacji.

Ale to co powiem teraz z pewnością Was zaszokuje. Otóż na poziomie państwowych strategii, z przykładów krajów, które przez rozwój gospodarczy osiągnęły względnie duży poziom dobrobytu, poziom wykształcenia ludzi nie jest ważny. Na przykład takie kraje jak Tajwan, Korea czy też Chiny, szybko osiągnęły wielki sukces ekonomiczny mimo, że 50% populacji nie umiało czytać i pisać. Kiedy odwiedziłem nowoczesne miasto Shenzhen w Chinach, 8-mio milionowe miasto najwyższych technologii, dowiedziałem się, że połowa mieszkańców to czasowi migranci z dalekich wsi. Przyjeżdżają oni do miasta tylko po to, aby zarobić, czyli zaoszczędzić pieniądze i wrócić do swojej rodzinnej wsi, aby tam założyć rodzinę. Ludzie bez wykształcenia, po krótkim przysposobieniu, obsługują tam skomplikowane maszyny warte setki tysięcy dolarów.

 Okazuje się, że nie ma bezpośredniej zależności między wykształceniem ludności, a rozwojem gospodarczym kraju. Jest to sprzecznie z naszym poprzednim przekonaniem, że Polska, kraj z dużą ilością wykształconym ludzi, da sobie radę ze zmianą ustroju.

Otóż o wiele ważniejsze dla rozwoju jest stworzenie przez państwo dobrych warunków do pracy grupowej, czyli pracy dużych zespołów ludzi. To co istotnie różnicuje kraje bogate od biednych, to nie jest poziom wykształcenia. Zasadniczo różnicuje ich to,  jak dobrze i łatwo ich obywatele mogą się organizować w wydajne zespoły pracy z wysokim wskaźnikiem (nie produkcji) produktywności. Rozwój takich przedsiębiorstw musi być wspierany przez szereg instytucji, które popierają inwestycje i związane z nimi ryzyko.  Strategiczny reżym państwa, który zabezpiecza i wspomaga firmy w „zarodkowych” gałęziach przemysłu, pilnuje uproszczania procedur państwowej administracji i cierpliwości systemu finansowego. Ten strategiczny reżim państwa jest  konieczny dla długofalowych usprawnień produktywności. Konieczne są państwowe dotacje i ulgi podatkowe w zamian za działalność badawczo-rozwojową, szkolenie pracowników, etc. Wszystkie te, i wiele innych ulg i regulacji, pracuje obecnie na korzyść dalszego rozwoju w krajach bogatych.

Procentowo każda fabryka potrzebuje małą ilość wykształconych specjalistów. Mnie zawsze mówiono, że aby jeden inżynier wydajnie pracował, potrzebuje do pomocy 4-rech techników. A ta 5-osobowa grupa może obsłużyć produkcję przemysłową nawet kilkuset przysposobionych, ale niewykwalifikowanych pracowników. Pomijając zagadnienia marketingowe, największym zadaniem tej całej grupy ludzi będzie stałe usprawnienie produktywności, aby podołać konkurencji na wolnym rynku.

Wykształcenie ogólne jest ważne dla samospełnienia i szczęśliwego życia, ale nie jest bezpośrednio konieczne do zwiększenia produktywności. Można powiedzieć, że wykształcenie pomaga obywatelom, aby mieli satysfakcję i pewność siebie w osobistym życiu. I aby byli wspaniałymi ludźmi i doskonałymi obywatelami. Nie ma natomiast dowodów, że wykształcenie ludności doprowadzi kraj do dobrobytu. O wiele ważniejsza jest rola rządu, szczególnie w krajach mających potrzebę wyjścia z biedy i tworzenia nowych miejsc pracy. Po to, aby instytucjonalnie stworzyć warunki do powstania nowych przedsiębiorstw oraz stałego zwiększania ich produktywności. Taka działalność jest niemożliwa dla obecnej grupy władzy w Polsce – tylko państwo narodowe stać na taka strategię aby skutecznie działać dla dobra swego narodu..

Mit edukacji jako samoczynnego warunku rozwoju szkodzi. Prowadzi do przekonania, że wszyscy powinni mieć co najmniej maturę. A najlepiej wykształcenie ogólne, bo to zgodnie z mitem edukacji, ludzki kapitał automatycznego wzrostu gospodarczego.  W konsekwencji takiego mitu edukacji, edukacji dla każdego na każdym poziomie, w Polsce doszło do całkowitego załamania systemu edukacyjnego. I wychowawczego. Szkoły przestały być mechanizmem pozytywnej selekcji edukacyjnej uczniów. A szkolnictwo przestało kształcić dla potrzeb narodowej gospodarki i wychowywać dla potrzeb społeczeństwa narodowego.

Doszło do całkowitego upadku poziomu edukacji podstawowej, gimnazjalnej oraz zawodowej i średniej. Szkoła nie tylko przestała kształcić, ale i wychowywać. Dotyczy to przede wszystkim nie wiadomo po co utworzonych gimnazjów. Nauczycielom odebrano możliwości skutecznego dyscyplinowania uczniów nawet wobec  wulgarnych wobec nic zachowań. Ucznia nie można skrzyczeć i postawić do kąta, bo to dla niego  upokarzające. Ucznia nie można wyrzucić z lekcji za drzwi, bo może sobie coś złego zrobić. Ale ten sam uczeń może bezkarnie zakłócać lekcję pozostałym. Jego prawa są ponad rozumem. Nauczyciele zaczęli bać się uczniów, by nie mieć kłopotów z dyrekcją i kuratorium oświaty. A część z uczniów poczuła się bezkarna. Bezstresowe wychowywanie w szkołach doprowadziło do antywychowania, w postaci braku stawiania coraz wyższych wymagań i ich egzekwowania. Obniżony poziom wymagań i system testowy sprawdzania wiedzy załamał elementarne poziomy edukacyjne. W Polsce matury zdają dzisiaj młodzi ludzie z lekkim upośledzeniem umysłowym. Z potworną krzywdą dla siebie, bo byliby świetnymi zawodowo tapicerami czy podsadzkarzami. Z osobistą satysfakcją z wykonywania swego wyuczonegop zawodu..

Do tego dochodzi upadek etosu zawodu nauczycielskiego. W Polsce funkcjonuje absurdalny system awansów zawodowych nauczycieli. W tych awansach liczy się prawie wszystko, z wyjątkiem jakości nauczania uczniów. I to od stażu, przez mianowanie, do dyplomowania. W konsekwencji powstała groteskowa sytuacja, potwierdzana ogólnopolskimi badaniami.  Im więcej w danej szkole nauczycieli dyplomowanych, tym gorsze wyniki zdawalności egzaminów zewnętrznie ocenianych! A osławiona Karta Nauczyciela zrobiła z tzw. nauczycieli dyplomowanych wręcz szkolne "święte krowy". Dyrektor szkoły nie może skontrolować poziomu lekcji nauczyciela dyplomowanego ... bez jego zgody!

Doprowadzono przy tym do upadku kluczowych obszarów w edukacji ogólnej: poziomu nauczania matematyki, czytelnictwa lektur szkolnych z języka polskiego, a obecnie przystąpiono do likwidacji ciągłości wiedzy historycznej. Jeszcze nie daj Boże szkoły III RP miałyby pomagać w kształtowaniu polskiej tożsamości narodowej! A kysz!

Zobaczmy jaka jest edukacja u naszych sąsiadów, w Niemczech. Jak dowodzi tego amerykański ekonomista Michael E. Porter,  jedną z przyczyn sukcesów gospodarczych Niemiec jest ich rygorystyczna i wysokiej jakości edukacja. Szczególnie ważnym przyczynkiem do tych sukcesów jest rozwinięty, a unikalny system praktyk zawodowych dla uczniów. Tego rodzaju praktyki są sponsorowane w rządy niemieckich landów, krajów związkowych, będących odpowiednikiem naszych województw. Dzięki temu miliony uczniów odbywa praktyki we wszystkich ważnych strategicznie gałęziach przemysłu. W szkołach średnich zaczyna się praktykę w wieku szesnastu lat i trwa ona trzy do czterech lat. Pół tygodnia spędzają w zakładach pracy, a następne pół tygodnia uczą się teorii w szkołach. Takie połączenie teorii z praktyką jest szczególnie pomocne w wysokospecjalistycznych dziedzinach, jak choćby przyrządy optyczne. Duże firmy oferują szeroki wybór zawodowej specjalizacji.

I dzięki takim szkolnym praktykom zawodowym, zdaniem M. E. Portera, niemieccy pracownicy są dużo lepiej wyszkoleni w specjalistycznych zawodach, niż pracownicy w Polsce. Mają lepsze przygotowanie zawodowe do wykonywania specjalistycznych zadań. I lepszą podbudowę teoretyczną. To z kolei zwiększa jakość produkcji towarów i ich poziom. To dlatego wiodące technologicznie firmy nie chcą przenieść produkcji do tańszych krajów, takich jak Polska. Bo w Polsce brak takich specjalistycznie wyszkolonych pracowników. Niektórzy fachowi robotnicy mają taki wysoki status zawodowy w Niemczech, jak nasi technicy. Dodatkowo niemieckie firmy stale doszkalają swoich pracowników.

W Polsce trzeba węzeł gordyjski edukacyjnego absurdu wreszcie przeciąć. Po pierwsze, likwidując Kartę Nauczyciela; po drugie, likwidując gimnazja; po trzecie, odbudowując zasadnicze i średnie szkolnictwo zawodowe; po czwarte, przywracając nauczycielom i szkołom dyscyplinujące instrumenty wychowawcze; po piąte, podporządkowując szkoły kuratoriom i wojewodom, jako organom polskiego państwa; po szóste, ...; itp., itd.

Trzeba zbudować na nowo system edukacji. System rygorystyczny wychowawczo. System zapewniający  wysoką jakość kształcenia. System, który od poziomu szkół zawodowych i techników, zorientowany będzie na praktyczne kształcenie wysokokwalifikowanych robotników i techników. W tym systemie szeroko rozbudowane i zróżnicowane muszą być praktyki zawodowe uczniów w przedsiębiorstwach, firmach, warsztatach i instytucjach. I to w każdym miesiącu, a nie raz na rok. Miliony polskich uczniów w wieku od 16 lat już na tym etapie edukacji, musi poznać smak odpowiedzialności w pracy i znaczenie praktycznych kompetencji zawodowych. Programy lekcyjne zaś  muszą tworzyć solidną bazę teoretyczną pod zdobywanie praktycznej wiedzy. Wtedy studenci bedą mieli szanse aby docenić teorię bo natychmiast im będzie pożyteczna w praktyce.

Polskie państwo za 9,5 mld zł rocznie kształci masowo ćwierćinteligentów z tytułami magistrów, inżynierów i licencjatów. A uczelnie prywatne robią to samo, tyle że za pieniądze tychże. Polskie uczelnie kształcą kiepsko. Jakość polskich uczelni i polskiej nauki jest kiepska. Na kilkaset polskich uczelni państwowych i prywatnych tylko dwie są w ogóle klasyfikowane w międzynarodowych rankingach jakości. Uniwersytet Jagielloński i Uniwersytet Warszawski. I to zawsze w samej końcówce. Polscy naukowcy przestali się liczyć w Europie i na świecie. Polskie środowisko naukowe, jak opisuje Niezależne Forum Akademickie, jest toczone rakiem patologii koterii i sitw, fikcyjnych konkursów dla "swoich", nepotyzmem, a uczelnie stają się "zakładami pracy chronionej". Cały system  biurokratycznych awansów naukowych jest absurdalny. Co ma prezydent państwa do tytułów profesorskich? A w Polsce to prezydent nadaje najwyższe tytuły profesorów zwyczajnych! To nie do pomyślenia, aby prezydent USA czy też premier Kanady wtrącali się do tego, kto ma być profesorem na amerykańskich uczelniach.

Trzeźwo widzą to sami studenci. Internauta "Miggor", student polskiej politechniki  z rocznika 1989, nie pozostawia złudzeń co do jakości uczelni wyższych, poziomu nauczania i jakości studentów. Pisze o atmosferze bylejakości, miernoty, olewactwa na politechnikach, o uczelniach humanistycznych nawet nie wspominając. Stwierdza kompletną degradację kształcenia na prywatnych uczelniach, aż po sytuacje korupcji przy zdobywaniu dyplomów. Pisze o tym, że na uczelnie wyższe trafia już zwykły motłoch, czasem o mentalności pijaczków spod budki z piwem. Pisze o masowym kształceniu bezmyślnych "lemingów" z wielkich miast, z wielkimi aspiracjami i z wielką arogancją, a przy braku elementarnej kultury ogólnej, ogłady na co dzień i wiedzy zawodowej. Jego zdaniem główną przyczyną są sami wykładowcy, zainteresowani finansowo i zawodowo podtrzymywaniu tego absurdalnego systemu. Wykładowcy, których część pracuje na wielu etatach, zarabiając krocie jak na Polskę. Ale też których duża część, klepie biedę za bardzo niskie pensje.

"Miggor" słusznie twierdzi, iż za to nieprzebrane marnotrawstwo finansowe, ludzkie i czasowe, odpowiada polskie państwo, które realizuje propagandowy fetysz wyższych studiów dla każdego, kto ma na to ochotę. A w konsekwencji średnio doświadczony pracownik po szkole zawodowej wie więcej, niż absolwent polskiej politechniki z tytułem magistra inżyniera.

W Kanadzie moja własna córka, etnicznie Chinka porzuciła niepraktyczne studia universyteckie na korzyśc pomaturalnej szkoły typu college. Przekazała mi swoją obserwację, że rodzice chińskich dzieci tradycyjnie, po staremu  posyłają je na studia uniwersyteckie a natomiast nauczeni doświadczeniem praktyczni Kanadyjczycy posyłają swoje dzieci na college aby miały fach w ręku i tym samym możliwośc szybkiego znalezienia pracy z takim dyplomem. Inna z moich córek, rezydent Japonii, dostała dyplom uniwersytecki z wyróżnieniem w dziedzinie humanistycznej od jednego z najlepszych uniwersytetów w Kanadzie. Miała dyplom bez praktycznego zawodu. Obecnie kończy dwu letni program w szkole pomaturalnej (typu college)  w Sapporo ponieważ wybrała karierę dziennikarki telewizyjnej. W dzisiejszej Japonii i w Kanadzie dyplom uniwersytecki nie jest biletem do sukcesu w danym zawodzie.

Popatrzmy również na naszych sąsiadów w Niemczech. Zdaniem znakomitego amerykańskiego ekonomisty M. E. Portera, niemieckie szkolnictwo wyższe i nauka to jedna z przyczyn ich gospodarczych sukcesów. Mają oni system uniwersytetów oraz wyższych szkół technicznych (Fachhochschulen). Wyższe szkoły techniczne są bardziej ukierunkowane na praktykę zawodową i mają krótsze terminy konieczne do uzyskania dyplomu. Niemieckie wyższe szkoły techniczne oferują najwyższą jakość edukacji i to w porównaniu z Wielką Brytanią i USA. W niektórych dziedzinach niemieckie wyższe szkoły zawodowe mają większy prestiż niż uniwersytety.

Odpowiedzialność za uniwersytety i szkoły techniczne ponoszą  rządy landów, czyli poziom naszych województw. Są bliżej potrzeb lokalnego przemysłu, niż rząd centralny. W Niemczech każdy uniwersytet czy wyższa szkoła techniczna specjalizuje się w dziedzinach związanych z lokalnym przemysłem, aby w ten sposób rozwijać się w danym zakresie specjalizacji.

W opinii M. E. Portera niemieckie uniwersytety mają wybitnie wysoki poziom badań naukowych oraz inżynierskich. I w tych dziedzinach mają dużą ilość doktoratów. Ilość takich doktoratów stale się w Niemczech zwiększa, kiedy w tym samym czasie w USA się kurczy. Na początku XX wieku Niemcy mieli lepszą edukację naukową i techniczną niż jakikolwiek kraj na świecie. O ile niektóre amerykańskie uniwersytetu mają obecnie podobnie wysoki poziom, to jest niesamowite, że Niemcy utrzymują ten sam wysoki poziom edukacji na wszystkich swoich uczelniach. Niemiecki dyplom techniczny ma większy prestiż, niż podobny w USA czy Wielkiej Brytanii.

Sytuacja w polskiej nauce i szkolnictwie wyższym jest również formą "węzła gordyjskiego", którego nie ma co rozsupływać. Jego reformowanie już nie ma sensu. Trzeba go po prostu przeciąć.

Pierwszym i decydującym posunięciem jest wystąpienie polskiego państwa w stosunku do swoich uczelni z pozycji właściciela. Bo to właściciel odpowiada za to, co się w nich dzieje. Uczelnie państwowe są własnością państwa i są utrzymywane z pieniędzy publicznych. Dlatego państwo musi wyłącznie decydować o tym, kto i jak zarządza państwowymi uczelniami wyższymi. Najwyższą władzą uczelni powinna być rada uczelni - dziesięcioosobowa. W skład rady wejdą też, wybierani w drodze powszechnego głosowania na uczelni, trzej przedstawiciele studentów. Rada będzie mianowana przez ministra nauki i szkolnictwa wyższego, spośród zatwierdzonych przez Sejm kandydatur wybitnych polskich naukowców, przedsiębiorców,  twórców techniki i kultury. Z kraju, i z zagranicy. I rada odpowiadać będzie przed ministrem za funkcjonowanie uczelni. Rada wybierać będzie w drodze otwartego konkursu rektora, odpowiedzialnego za działalność naukową i kształcenie oraz kanclerza, odpowiedzialnego za finanse, organizację i administrację. Rektor wybierać będzie w drodze otwartego konkursu dziekanów poszczególnych wydziałów. Dziekani będą odpowiedzialni za dobór kadry naukowej w drodze otwartych konkursów. Dziekani będą też wybierać w drodze  jawnych konkursów kierowników zakładów i katedr.

Taki system zarządzania uczelniami wyeliminuje patologie, jakie stworzył obecny system profesorsko-dyrektorski. W tym patologicznym systemie uczelnie wyższe stały się sprywatyzowanymi folwarkami profesury na dyrektorskich stołkach. Nie może prawidłowo funkcjonować uczelnia, gdzie rektor jest wybierany w drodze nieformalnych przetargów między zwalczającymi się koteriami profesorów. Obecna sytuacja polskiej nauki jest sytuacją, w jakiej znalazłaby się każda armia na świecie, gdyby o niej decydowali wyłącznie wyżsi rangą dowódcy wojskowi. Którzy decydowaliby o tym jakie mają być zakupy uzbrojenia, aż po to jakie mają być zagraniczne misje wojskowe i przeciwko komu należy przygotowywać się do wojny. Pytanie jest tylko takie, po jakim czasie taka armia nie byłaby zdolna do walki. I tak jest właśnie z polską nauką.

Przyznawanie stopni naukowych, od tytułu doktora,  po tytuł profesora, pozostawiony będzie wyłącznie w rękach samych pracowników naukowo-dydaktycznych i naukowo-badawczych. O awansach naukowych muszą decydować wyłącznie  naukowe rady wydziałów i placówek naukowych, w skład których będą wchodzić wszyscy zatrudnieni na nich profesorowie. Ani ministerstwo, ani tym bardziej prezydent państwa, nic do tego mieć nie może.

Państwo przyznając środki finansowe, powinno mieć kontrolę ilości  przyjęć na studia wyższe na uniwersytetach, politechnikach i akademiach. A uczelnie w drodze egzaminów wewnętrznych, będą decydować kogo po maturze przyjąć na studia. Studia nie są dla każdego. Studia sponsorowane przez państwo, czyli przez podatki obywateli powinny być dla grupy bystro  umysłowej. Górnych 10%  - 15% każdego rocznika. Decyzje o limitach na poszczególne kierunki studiów powinno  podejmować Ministerstwo Nauki w ścisłej współpracy z Ministerstwem Gospodarki. Państwowe szkoły zawodowe powinny zostać przekształcone w inżynierskie i licencjackie zawodowe szkoły technicze, podporządkowane wojewodom, a kształcące fachowców dla regionalnych rynków pracy.

Uczelnie prywatne mają pełne prawo do funkcjonowania na własną odpowiedzialność rynkową. I na własną odpowiedzialność za jakość kształcenia.  Najlepszym z nich, weryfikowanym zewnętrznie, a kształcącym zgodnie z potrzebami regionalnych rynków pracy,  państwo powinno przyznawać dotacje.

Zasadniczej zmianie musi wszakże ulec system kształcenia na wyższych uczelniach.  Dlaczego absolwent wydziału lekarskiego musi w trakcie studiów mieć praktyki w klinikach i szpitalach, a magister inżynier elektroniki nie musi mieć takich praktyk w przedsiębiorstwach i warsztatach? Po co gospodarce ludzie z wyższym wykształceniem, których wykształcenie jest czysto teoretyczne? Ale nie tylko w gospodarce. Wszędzie indziej również. To absurd, aby po studiach dopiero na drodze długiego stażowania, można było pracować w przemyśle jako magister inżynier elektronik. By już nie wspomnieć o kandydowaniu do zawodu adwokata czy notariusza. To po co studia? Studia wyższe muszą zostać rozbudowane o rzetelne praktyki zawodowe w przedsiębiorstwach, firmach, instytucjach, sądach i urzędach.  I to odbywane w każdym semestrze studiów. I w trakcie wszystkich lat kształcenia. Prace magisterskie, inżynierskie i licencjackie muszą być rozwiązywaniem problemów praktycznych dla przedsiębiorstw w celu zwiększenia ich konkurencyjnosci.  Wtedy nie będzie plagi  plagiatów i kupowania fikcyjnych prac magisterskich, inżynierskich i licencjackich.

Sukces zawodowy obywateli to korzyść dla państwa. Tylko państwo narodowe dba o globalnie konkurencyjną edukację i pełne zatrudnienie dla swoich obywateli.

Stanisław Tymiński

KOMENTARZE

  • @Autor
    Mam pytanie do Pana, czy Pan sam pisze swoje teksty zamieszczane w Nowym Ekranie?
  • @Bogdan 16:01:03
    Sęk w tym, że my tak naprawdę nie wiemy jak to jest z obecnością na portalu takich ludzi jak ww Autor postu.
    Wrzucają post do sieci i rzadko wchodzą w dialog z internautami. Nie wiemy, czy ten tekst jest ich osobistym tekstem, czy przygotowanym przez współpracowników Autora.
  • **
    Nie zgadzam się z podstawową tezą zawartą w tekście pana Tymińskiego. Po pierwsze Polska to nie Peru, chce pan z Narodu Polskiego uczynić naród tłumoków i parobków? Przecież od zaborów poprzez komunę, a dzisiaj to się nasila w naszym kraju, chciano z nas uczynić ogłupionych, skretyniałych i bezwolnych niewolników bez krzty rozumu i wiedzy.

    Ponieważ takimi ludźmi rządzi się o wiele łatwiej, to był właśnie jeden z podstawowych błędów polskich komunistów, że wprowadzili nauczanie dla wszystkich i dostęp do najwyższego poziomu nauczania w Polsce dla wszystkich warstw społecznych, ponieważ chcą nie chcą człowiek wyedukowany i ogólnie dobrze wykształcony zaczyna samodzielnie myśleć, jego wartościowanie pewnych spraw również zaczyna się zmieniać, nawet jeżeli wcześniej był zagorzałym komunistą, czy człowiekiem z niższych warstw społecznych. Dlatego teraz zaatakowano szkolę, polską edukację, tak jak i rodzinę i etykę oraz wiarę, tutaj chce się zniszczyć wszystko to, co było do tej pory na jako takim poziomie.

    Teraz już tego błędu nie popełnią, co widać na przykładzie Polski i innych krajów zachodnich, gdzie na edukację na najwyższym poziomie stać ludzi tylko zamożnych lub wywodzących się z tamtejszych elit.

    Oczywiście mogę się mylić, ale uważam, że w Peru elita tego kraju nie utożsamia się ze "swoim" narodem, która niekoniecznie wywodzi się z tego narodu, a i tak w tym kraju jest obowiązek szkolny w zakresie ukończenia przez każdego Peruwiańczyka szkoły średniej. Nie wiem tylko na jakim poziomie jest ta obowiązkowa edukacja? I z tego powodu elita peruwiańska wywodząca się chyba z Europy i Azji nie musi dążyć do tego, aby "ich" naród był dobrze wykształcony, to samo dotyczy Ameryki, Anglii, Korei Południowej. A już w szczególności komunistycznych Chin, gdzie swój własny naród zapędzono do obozów pracy, gdzie pracuje się od świtu do nocy w fabrykach pod wiatami, gdzie nierzadko pracują całe armie nieletnich niewykształconych niewolników po prostu dzieci za marne grosze.

    Przecież w Japonii edukacja jest na bardzo wysokim poziomie nauczania, z tego co wiem? Poza tym, tak jak Japonia i Korea Płd., a także Chiny to zupełnie mentalnie i tożsamościowe inne narody niż Polacy.

    Moim zdaniem, jednak My Polacy powinniśmy na tę sprawę patrzeć zupełnie z innej perspektywy, dla nas edukacja polskiego narodu powinna być jednym z podstawowych celów dla polskiego rządu, aby Polski Naród był, jak najlepiej i na jak najwyższym poziomie wyedukowany, ponieważ w ten sposób przetrwamy jako naród, a nie dosyć tego, dzięki temu będziemy mogli z innym narodami zacząć rywalizować, a to nam na pewno w przyszłości powinno przynieść wymierny sukces i zamożność.
  • @35stan 16:25:33
    Czytając wcześniejsze teksty Pana Tymińskiego miałem już podejrzenie, że nie pisze ich samodzielnie. Pamiętam go dobrze z czasu, kiedy ubiegał się o prezydenturę i jego wypowiedzi zawierające często błędy stylistyczne i gramatyczne.
    Druga sprawa, to jak piszesz słaby dialog z internautami. Padają często pytania do Pana Tymińskiego, gorzej jest z jego odpowiedziami.

    Jeżeli Pan Tymiński sam tych postów nie pisze, niech powie, że np. uzgadnia jedynie temat, a resztą zajmuje się ktoś inny. Będzie to uczciwe wobec czytelników NE
  • @Paweł Tonderski 16:34:08
    Jakich mamy tych profesorów i magistrów widać po sejmie i nierządzie, więc... ?
  • @Paweł Tonderski 16:34:08
    "Moim zdaniem, jednak My Polacy powinniśmy na tę sprawę patrzeć zupełnie z innej perspektywy, dla nas edukacja polskiego narodu powinna być jednym z podstawowych celów dla polskiego rządu, aby Polski Naród był"

    chyba tresowania poslusznych wyznawcow jedynego mozliwego obecnego systemu, ludzi bez krytycznego spojzenia na swiat, powtarzajace wyuczone zbitki pojeciowe i mity, nauczone posluszenstwa w stosunku nawet do najidiotycznych praw.

    Aby sie wyksztalcic trzeba chciec samemu, żaden mninister edukacji za ciebie tego nie zrobi. Tanszych i dobrych szkol tez nie zrobi - to fizycznie niemozliwe - tak jak zrobienie ekskluzywnych samochodow dostepnych na kazda kieszen.
    Za czasow zaborow pomimo proby zniszczenia polskiej kultury ludzie sami ja pielegnowali bez a wrecz wbrew panstwowego aparatu. Do tego ten okres byl dosc plodny.
    Powszechna edukacja wiecej narobila zlego, bo glupek z dyplomem, to nadal glupek ale z pretensjami.
    Dzieci sa niebezpieczne bo maja nieskazone myslenie, niezindoktyrnowane, sam czasem zaskakuje sie jak moja corka mowi oczywiste prawdy, ktore "ekonomisci" musieli odkrywac setki lat.
  • @romeq 16:59:08
    Proszę pana oni są tam w odpowiedni sposób dobierani po uprzedniej selekcji, to nie jest nasza polska elita. :))))
  • @romeq 16:59:08
    Malo tego, byli wyuczeni historii, patryiotyzmu do polski, panstwowym powszechnym aparatem. A sprzedali sie (albo poprostu byli niekompetentni), oddali suwerennosc polski.
  • @Paweł Tonderski 17:10:00
    A kto ich wybral? No ci wlasnie wyuczeni powszechna edukacja i oni nadal wierza ze to wszystko wina Tuska, Gierka, Gomulki, Kaczynskiego a nie systemu.
  • @emk6 17:05:26
    Myli się pan, jest cały system edukacji prowadzony przez politykę państwa. Nie wiedział pan o tym? Tak było na przykład w II RP, gdzie rządzący Polską kładli nacisk na wychowanie młodych Polaków w duchu patriotycznym, ale taką edukację prowadzi się wśród młodzieży od najmłodszych lat, tak się kształtuje młodego człowieka, tak się tworzy nowe polskie elity narodowe...

    Ja mam spojrzenie polskie, nie wiem jakie pan reprezentuje...
  • @emk6 17:12:54
    Nie wie, kto ich wybrał, ja nie chodzę na te wybory. :)))))
  • @Paweł Tonderski 17:14:20
    "Tak było na przykład w II RP, gdzie rządzący Polską kładli nacisk na wychowanie młodych Polaków w duchu patriotycznym"

    Hehe jesli to byla by prawda nie udalo by sie wprowadzic komunizmu u nas w 45. A tak wystarczylo mala grupke kumatych ludzi usunac aby ci "powszechnie wyksztalceni" uwierzyli w komunizm a pozniej w PRL.
  • u nas jest... specyficznie:)
    Dużo jeżdżę po kraju, doradzam firmom jak zwiększyć produktywność (trochę tu o tym jest w artykule) odwiedzam wiele fabryk i zakładów w Polsce i nie tylko. Wszędzie w kraju widzę, że w fabrykach pracują byli kelnerzy i kucharze, a w restauracjach byli tokarze i mechanicy.
    To efekt kompletnie rozpieprzonego systemu edukacyjnego i ZEROWEGO coachingu młodych ludzi. Nawet za komuny to wyglądało trochę lepiej. Nawet nie trochę, a dużo.
  • @Paweł Tonderski 17:14:20
    Prosze sobie poczytac o tym Panu:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Antonio_Gramsci

    to on wlasnie wymyslil ze nowy komunizm bedzie mozna saczyc za pomoca kontrolowanych przez panstwowy monopol obszarach: edukacji i kultury
  • @Stan Tymiński
    > Rozwój takich przedsiębiorstw musi być wspierany przez szereg
    > instytucji, które popierają inwestycje i związane z nimi ryzyko...
    >
    > Konieczne są państwowe dotacje i ulgi podatkowe...
    >
    > O wiele ważniejsza jest rola rządu...
    >
    > Trzeba zbudować na nowo system edukacji...

    Te cytaty, i w ogóle sens Pana dotychczasowych notek, które Pan opublikował na Nowym Ekranie, dobitnie pokazuje, że jest Pan zwolennikiem państwa etatystycznego, które szczegółowo reguluje większość ludzkich spraw. Państwa, które bardzo aktywnie samo prowadzi działalność gospodarczą i ją szczegółowo reguluje wieloma sposobami. Do tej działalności należy też zaliczyć edukację czy służbę zdrowia.

    Takie poglądy są całkowicie sprzeczne z poglądami libertarian, którzy uważają, że państwo jest zbędne i szkodzi w każdej dziedzinie. A Pan podobno był kiedyś w Kanadzie liderem partii libertariańskiej. Czy to prawda?

    Jeśli tak, to znaczy, że w ciągu ostatnich 20 lat zmienił Pan poglądy o 180 stopni, czyli na całkiem przeciwne. Co spowodowało tak radykalną zmianę poglądów politycznych?
  • @emk6 17:21:31
    Raczy pan żartować wymordowanie ponad trzech milionów Polaków, zmuszenie części z elity do trwałej emigracji z kraju, uwięzienie pozostałych i zmuszenie ich do uległości nazywa pan tym dobrowolnym poddaniem się?!
  • Tekst za długi na bloga.
    A co do tych "przysposobionych", to ja podziękuję. Znam jakość ich wyrobów. Osobiście dopłacam do tego, by kupić rzecz zrobioną w PL przez rzemieślnika (ze starej dobrej szkoły - tu się zgadamy), bo będzie mi lepiej służyć niż badziew wyprodukowany przez tych przyuczonych.
    Co zaś do szkolnictwa - prawda, tylko po co o tym az tyle pisać?;)
    A szkoły wyższe w PL? Zdziwiłby się Pan ilu zdolnych ludzi nam marnują. Tak, tak, mają takich, ale planowo ich eksterminują.
  • @emk6 17:24:10
    Ale kto panu powiedział, że mamy podążać w przyszłości tą drogą w programie naszej polskiej edukacji?
  • Wstęp - "Przyczynek do Wolnosci"
    Wstęp

    Książka „Przyczynek do Wolności” jest pracą grupową. Niektóre fragmenty tekstu to myśli wysokiej klasy fachowców z Polski i na emigracji. Duża ich część posiada poważny dorobek naukowy w dziedziniach prawa, socjologii i ekonomii. Miałem ich pomoc merytoryczną i krytykę w czasie pisania wielu tekstów a także końcowe recenzje rękopisu przed publikacją. Nie wspomnę tutaj żadnych nazwisk, ponieważ duży wkład mają także anonimowi użytkownicy portali internetowych. Ale to ja jestem odowiedzialny za każde słowo.

    Kiedy pracowałem nad tą ksiązką, prosiłem wielu naszych patriotów o pomoc. Niecoceniony wkład dostałem od czytelników tygodnika www.goniec.net oraz naszych portali narodowych: www.nowyekran.pl, www.prawica.net oraz www.wirtualnapolonia.com Większośc rozdziałow tej książki została opublikowana na łamach tych publikatorów w celu uściślenia tematów i dyskusji na temat możliwych rozwiązań patologii i problemów w Polsce. Zastosowałem technikę znaną po angielsku jako OPM. Zamiast „other People Money” (innych ludzi pieniądze) o wiele więcej korzyści daje „Other People Minds” (innych ludzi głowy). Przy pomocy internetu stworzyłem tym sposobem globalną grupę programową. W dyskusjach na poszczególne tematy wzieli udział Polacy z róznych krajów, ale przede wszystkim z Polski. Dzięki temu mogłem wyjaśnić wiele pojęć niezrozumianych w Polsce, które dla mnie, człowieka, który pracuje od kilku dekad na wolnym rynku są oczywiste. Dlatego proszę mnie nie winić, jeśli pewne tematy, abyt miąły szerokie zrozumienie (mass appeal) opisałęm bardziej szczegółowo.

    „Przyczynek do Wolności” zawiera ostrą krytykę władzy w Polsce, która z pomocą możnych tego świata ma ogromny wpływ na władzę nad Polakami od 1944 roku. Nie oczekuję od tych ludzi żadnych pochwał czy medali. Mam poważne obawy, że wiele pomysłów opisanych w tej książce, podobnie jak to się stało z moja książką „Swięte Psy” będzie przez tę grupę populistycznie wykorzystane do dalszego utrzymania się przy władzy.

    W krajach demokratycznych opozycja jest bardzo szanowana, ponieważ przez swoją krytykę podpowiada grupie rządzacej co mają robić. I tak w niecałe dwa tygodnie po publikacji mego tekstu z rozdziału „Protekcjonizm” , Rada Ministrów na specjalnym posiedzeniu 28 grudnia 2012, zdecydowała, że akcje czterech firm kontrolowanych przez państwo mają pokryć kapitał zakładowy Celowej Spółki Inwestycyjnej a celu zasilenia przedsiębiorstw w rozwojowych gałęziach gospodarki. 22 lata nic a 2 tygodnie po publikacji tekstu pt. „Protekcjonizm” słowo nagle stało się ciałem! Może to tylko zbieg okoliczności, a może populistyczne wykorzystanie naszych pomysłów celem ich zniszczenia, kolejne pozorne działanie władzy z którego nic nie wyjdzie, albo znikną przeznaczone środki z powody braku patriotycznej elity Polaków w rządzie.

    W każdym rozdziale tej książki, dokumentuję, że rozwój kraju zależy przede wszystkim od nowej elity narodowej, bo tylko taka grupa władzy będzie miała wigor i rygor aby wszystkie poruszone w tej książce oraz inne korzystne dla rozwoju gospodarki rozwiązania wprowadzić w życie.

    Każdy buddyjski ogród medytacyjny jest przykładem perfekcji z wyjątkiem jednego rogu – tam nie ma nic, aby odwiedzający miał szansę pomyślunku jak dokończyć to dzieło. Podobnie ja nie chciałem w tej książće podać wszystkich rozwiązań problemów, które hamują rozwój gospodarczy Polski. Ta książka to tylko skromny „Przyczynek do Wolności” z nadzieją, że zanim odejdę z tego świata, dobrzy Polacy wspólnym wysiłkiem ruszą koło zamachowe swojej gospodarki w walce o byt w kurczącym się świecie, gdzie nie ma jałmużny ani litości a jest potworny wyzysk i zniewolenie za brak odwagi i własnej strategii rozwoju.

    Stanisław Tymiński

    Jan. 27, 2013, Acton, Kanada

    www.rzeczpospolita.com
  • @night rat 17:32:10
    Zgadza się. :)))
  • Alleluja !
    Allelleluja i do przodu i lej PełoPOlszewika !
  • @Paweł Tonderski 17:28:49
    Ale w komunizmie mordowano nie tylko wrogow, to byl sposob inzynierii (totalnie glupiej).
    Doskonalym efektem tej powszechnej edukacji bylo 21 postulatow, ci ludzie chcieli nadal komunizmu badz socjalizmu bez aparatu bezpieczenstwa, za to z wiekszym zyciem na kredyt i wiekszym nierobstwem
  • @emk6 17:48:24
    tak, ale na początku odcięto nam naszą głowę, elitę, a potem dokończono sprawę. :))))
  • Przynajmniej jedna bzdura w tekście jest,
    a mianowicie taka, że "Dyrektor szkoły nie może skontrolować poziomu lekcji nauczyciela dyplomowanego ... bez jego zgody! "
    Po takim wpisie od razu widać, że tekst pisał ktoś silnie przywiązany do ideologii, a słabo do faktów.
  • @Stan Tymiński 17:39:31
    W 1993 roku zatrzymano dla maturzystów zdawanie matematyki na maturze. To więcej jak podstęp.
    http://media.wp.pl/kat,1022945,wid,13338845,wiadomosc.html
  • @Ranger 18:44:16
    Być może bycie liderem jakiejś partii nie dowodzi tego, że się ma poglądy takie jak program tej partii. Dlatego pytam. Ciekawi mnie czy pan Tymiński miał kiedyś poglądy libertariańskie. Zależy mi na tym wyjaśnieniu, bo wiele osób może uznawać, że to co teraz głosi, to jest libertarianizm.

    Podobnie jest z poglądami np. Balcerowicza czy Tuska - uznaje się ich za liberałów, bo tak się sami nazywają, więc większość uważa, że reformy Balcerowicza to był liberalizm, a dzisiejsza Polska jest liberalne. To powoduje mętlik pojęciowy i kompletnie błędne diagnozy polityczne. Dlatego proszę pana Tymińskiego by wyjaśnił czy był, a może nadal jest, libertarianinem, a jeśli nie, to kiedy i dlaczego zmienił poglądy.
  • Tyminski oferuje nam system edukacji zaborcow i okupanta!!
    Dlaczego Tyminski uwaza ze Poacy nie powinni sie ksztalcic na poziomie uniwersyteckim jesli tylko maja taka ambicje i mozliwosci.To czy pozniej
    beda pracowac w swoim zawodzie to juz samo zycie zweryfikuje czy sie nadaja i czy rynek pracy jest wystarczajacy, nic nie stoi pozniej na przeszkodzie zeby magister wykladal przyslowiowe kafelki.Bedzie to robil dobrze ,uczciwie jak kazdy inny rzemeslnik bez dyplomu wyzszej szkoly a dodatkowo bedzie mial satysfakcje ze jest czlowiekiem wyksztalconym i po racy przebywac w srodowisku ludzi na tym samym poziomie zadna uczciwa praca nie chanbi do czego jedynie jeszce musza w polsce ludzie dojrzec.
    Tyminski powolujac sie na rankingi uczelni osmiesza sie tylko, Polacy nie maja zadnego wplywu na te zafalszowane zydowskie rankingi ponizajace na arenie swiatowej Polske.
    Bo ocena dobrych inzynierow czy naukowcow Polskich jest w swiecie duzo wyzsza od oceny dobrych z innych krajow z tym samym dyplomem.
    Dobry Technik polski moze uczyc i zagonic w pietke inzyniera absolwenta renomowanych uniwersytetow na co mam liczne dowody i swoja praktyke.Oczywiscie jest cala masa Polakow na zachodzie ktorzy przyjechali z Afryki jak im sie skonczyly PRLowskie kontrakty maja dyplomy jakis tam AGH i nigdy nie znalezli pracodawcy,bo ich dyplomy byly PRLowskoPZPRowskie, otrzymane za sluzalstwo komunie badz za lapowki.
    Co mozna przytaknac ze system edukacji w Polsce jest przeladowany bzdetami i nie ukierunkowuje.Nie ma potrzeby wtlaczac takiej ilosci wiedzy ktora sie igdy nie przyda a zabiera czas na rzeczy istotne i wazne w codziennym zyciu kazdego czlowieka.
    Czesto sie zarzuca jakiemus z zachodu inzynierowi ze nie wie gdzie jest np.Warszawa i ze to swiadzcy o nim ze jest malo inteligentny,a ja sie pytam a po co on ma wiedziec gdzie jest ta Warszawa?Jak bedzie chcial wiedziec to sie dowie.My wiemy niemalze wszytko z geografi i co z tego ze wiemy, jak mamy POBolszewicki antypolski rzad i jewrounie, ktora z nas pacholkow zrobila i doji jak mleczna krowe, co zesmy sami sobie wybrali mimo naszej wielkiej wydawaloby sie swiadomosci czy edukacji.
  • @romeq 16:59:08
    A przed obecnymi pajacami-chlopcow na POsylki i POklepywania- byl i jest niejaki alko-"Filipinczyk" z ferajna,tych mozna spokojnie POd nich zalaczyc...
    Wyobrazam sobie "Filipinczyka" jako szatniarza w" Izbie wytrzezwien",mysle prezentacja tej( alcohosoby) i funkcja w niej odPOwiadalaby w zupelnosci jego genom...
  • @Muni 17:22:25
    "Nawet za komuny to wygladalo....",zapytalbym,czy Polska to istniala za tzw KOMUY?,Wiecznie te glupawe POrownania "ZA KOMUNY",...
    Komuna-czyli system bezwartosciowego bagna i oszolomow,doprowadzili do octu i soli na polkach a narod ich i tak wybral i wybiera,ludzac sie ze oni POprowadza do ...
    W koncu nadszedl czas zaplaty za wejscie do eurokolchozu,acta,radary,co-2 itd,teraz widac HYDRE wysuwajaca reke PO zwrot jalmuznej,niemyslacy narod myslal,wiekszosc z niego jak zwykle ze "Zachod im da",tak ale na warunkach i procent ...
  • W Polsce
    Dla mnie sposób kształcenia w tym kraju w ogóle jest niedorzeczny. Uczy się rzeczy zbędnych, niepotrzebnych nikomu a już na pewno absolwent szkoły średniej nie jest przygotowany do żadnej pracy. Pamiętam że musieliśmy znać na wyrywki Biblię, łącznie z cytatami, dzieła starożytnych z cytatami. Mieliśmy testy w których podawano kilkadziesiąt fragmentów z literatury i trzeba było je uzupełnić w wykropkowanych miejscach np. W liceum, nie były to studia humanistyczne. Po co to komu? Co takie kucie na blachę może kogoś nauczyć? Na studiach natomiast, nieraz uczyłem się parę tygodni, żeby przygotować się do egzaminu a na egzaminie padały trzy błahe pytanka i była piąteczka. Byłem rozczarowany tym. A ludzie się garną na studia bo to jedyny sposób na jakiś awans społeczny. Szkoły zawodowe nie mają dobrej opinii i prestiżu.
    Poza tym i tak nie ma pracy.
  • Doczytałem do
    organizacyjnej roli państwa...
  • @Paweł Tonderski 17:14:20
    Jedyny Prawdziwy Polak. Jeszcze pewnie Jedyny Prawdziwy Uczciwy Polak...

    Bez skromności, ktoś w końcu musi przejąc władzę w Polsce...
  • Poza tym
    Ci nauczyciele i wykładowcy to często prości ludzie ze wsi , którzy za komuny dostali się na studia. Ten wiejski sposób myślenia zawsze mnie denerwował, posłuszeństwo, tępa rywalizacja, dyskryminacja myślących samodzielnie, albo inaczej ,tworzenie hierarchii w grupach uczniów, brak pracy zespołowej. To może ich wina, że tak to wygląda.
  • @Stan Tymiński 17:39:31
    Sz.Panie Stanislawie Tyminski,startowal Pan na urzad Prezydenta Polski.
    Wtenczas do kolegi POwiedzialem "Stan ma szanse ale tam- KOMUSZKI- maja karty ustawione",absolutnie bylo wsio zaplanowane.aby tylko nie S.Tyminski,cos tam o Panskiej zonie,ale to ich chwyty,bez komentarza.
    SPOjrzec nawet teraz, kto tam zostal wstawiony,tylko sie POplakac,nie chodzi o nazwe parti ale o tych tzw"PODSTAWIONYCH",gdyby oni mieli za zadanie ,checi i predysPOzycje do przywodztwa(moze niewielu z nich) nikt wowczas, ich nigdzie, nie wygwizdywalby w sposob AKORDOWY,ludzie mieliby respekt,moze mowiono by: "Spojrzcie kilka lat rzadza,maja fachowosc w sobie,kraj POdnosi sie,do tej POry rzadzila nami MIERNOTA",no i co a no nic,ACTA,Afery-Amber-goldowe,Radary,POdwyzki smieci,oplaty ukryte,HARACZ za KOLCHOZNIK-ODBIORNIK, ealka z kosciolem multiplexy,lekcewazenie kilku milionow wyborcow(traktowanie r.m-ja jako oszolomow i zaplutych karlow Po,nic tylko obraz nedzy i rozpaczy...
    Chetnie czytam i spogladam na Panski Blog i Pozdrawiam serdecznie...; tambien ,

    "TODO LO MEJOR PARA TODA LA TYMINSKI FAMILIA"-
  • ...
    "Otóż o wiele ważniejsze dla rozwoju jest stworzenie przez państwo dobrych warunków do pracy grupowej, czyli pracy dużych zespołów ludzi."

    Budowa Kanału Biełomorskiego najwyższą formą możliwości organizacyjnej roli państwa.
  • @wiki 20:33:27
    cuś żeś nie zrozumiał(a). Jest na to sposób, przeczytaj jeszcze raz, aż do skutku.
  • @LarsikOwen 21:08:48
    Niby bezideowo i patriotycznie ale jednak dryf ku etatyzmowi. A najśmieszniejsze, że mnie i pewnie wielu innym korwinistom ten portal byłby bardzo przyjazny gdyby był stricte polski - oparty na chrześcijaniźmie i dobrze pojętym interesie narodowym wypływającym z cywilizacji chrześcijańskiej.
    Abstrahując, niezrozumiałym jest dlaczego wcześniej nieznany publicystycznie (rozpoznawalny jednak) osobnik trafił jako bloger od razu do areopagu.
  • Niech mi ktoś powie.
    Gdzie jest napisane, że szkoła ma czego uczyć, czy nauczyć?
    No gdzie?
  • Zastanawia mnie
    dlaczego wszędzie eksponuje się przypadki działań WSIowych służb a nic nie mówi się o działaniach SBecji. Dla agenta korzystnym jest postrzeganie go jako agenta innej proweniencji.
  • @35stan 16:25:33
    Ależ poważne problemy macie.
    A nie wystarczy, że tekst jest po prostu świetny ?
  • @Jacek 23:47:30
    Świetny? W którym miejscu?
  • @Paweł Tonderski 16:34:08
    Ależ Pan pokręcił.
    Diagnoza Stana jest wyjątkowo trafna.

    Studia wyższe dla każdego spowodowały dwie tragedie:

    1. Trzeba było poziom wiedzy, wymagany dla skończenia tak obniżyć aby każdy mógł je skończyć. Co z tego że inżynierów jest wielu, kiedy inżynier elektryk nie zna prawa Ohma (skarżył mi się znajomy przedsiębiorca)

    2. Mamy magistrów politologii i historii, którzy muszą pracować w kasie marketu, bo nie ma dla nich pracy. To na dłuższą metę grozi to epidemią samobójstw młodych ludzi.

    A co do powszechnej edukacji potrzebnej dla narodowej świadomości -zgoda jest potrzebna ale nie na studiach dla wszystkich- potrzeba więcej historii i literatury w ośmioklasowej podstawówce!!!!

    Studia powinno kończyć 15- 20 % społeczności wtedy można mieć tam tak wysoki poziom, że kraj cały pociągną oni do przodu. A teraz? Nie ma kadry średniej, a co dopiero kierowniczej. No chyba że będziemy losować.
  • @Jacek 00:02:45
    Aaaabsolutnie się zgadzam. Powszechne w Polskiej Nauce jest narzekanie na tzw. 'brak finansowania'. Faktycznie, od '89 jest tragedia i coraz gorzej. Rządzą przekręty, układy, naciski, psuedokomisyjki, pseudocytowania i ogólnie - psuedonauka, gdyż ani czerwone grzyby nie chcą dzielić się bananami z nikim, ani też swojemu narybkowi dać zginąć, więc tępią nieswoich. Tymczasem NAUKA właściwa zaczyna się po studiach, nie zaś dyplomem ich ukończenia. Ukończenie studiów nic kompletnie nie znaczy bez ich praktykowania. Trudno jednak to robić gdy czerwone robactwo oblega skarbiec. Wciąż lichy, gdyż ma też inne, alternatywne, źródła dochodu.
  • @rekju3 21:17:38
    ja nie pisałem do czego doprowadziły rządy komuny, a do tego jak wyglądał system szkolnictwa i przygotowywanie licealistów do dalszych studiów w porównaniu do dzisiejszego dna.

    Dzisiaj mamy kompletną dewaluację szkolnictwa i plany na to, żeby było jeszcze gorzej. Nie bardzo wiem, jaki benefit ma państwo, żeby przy pomocy tej samej bazy nauczycieli uczyć mniej i gorzej? Skoro i tak jest obowiązek nauczania do 18 roku życia i dzieciaki muszą chodzić, to może mogłyby się czegoś nauczyć?
  • @Stan Tymiński 17:39:31, . 22 lata nic a 2 tygodnie po publikacji tekstu pt. „Protekcjonizm” słowo nagle stało się ciałem!
    ...a w sobote jakie numery beda?
  • @Ranger 00:41:20
    Och, coś mi Pan przypomniał. Pozwoli Pan zacytować.

    Kultura

    Koncepcję polityki i państwa, bardziej jednak polityki, wyznacza struktura kultury nowożytnej i współczesnej. Sama jednak kultura, badana zresztą szczegółowo na odpowiednich wydziałach uniwersyteckich, nie stanowi pojęcia ważnego politycznie. Wywołuje to wrażenie jakby przemilczenia roli kultury jako podstawy dominowania dziś polityki. Niezależnie od tego w praktyce przestrzega się kolejności dziedzin stanowiących kulturę nowożytną i współczesną. Nie zawsze też mówi się o roli rewolucji francuskiej w utrwaleniu kolejności dziedzin stanowiących kulturę, w której żyjemy.

    Kultura w wystąpieniach politycznych władz różnych krajów jest utożsamiana z dziedziną odpoczynku, rozrywki, wytworów sztuki, głównie filmowej, teatralnej i muzycznej. Jest traktowana jako wyraz troski władz o dobre samopoczucie obywateli, jako znak bezpieczeństwa państwa. Najczęściej nie obejmuje problemów wykształcenia i wychowania, uzyskiwania godnej człowieka osobowości, wyrażającej jego życie duchowe. Owszem, dla ukształtowania życia duchowego zaleca się korzystanie z aktywności oraz problematyki proponowanej przez organizacje polityczne, często nazywane partiami politycznymi.

    Można odnieść wrażenie, że kultura osobista ludzi nie jest objęta propozycją korzystania z najwybitniejszych osiągnięć myśli i decyzji ludzkich, nie jest kierowana ku prawdzie i dobru, którymi najgłębiej żyje człowiek, zawsze oczekujący w swym życiu etapu mądrości. Już te nastawienia ludzi wskazują na fakt, że kultura jest przede wszystkim wewnętrznym poziomem odniesień człowieka do osób i rzeczy, i że jest zarazem zespołem dzieł, w których człowiek wyraża swe przemyślenia, decyzje, fascynacje i uczucia.

    Należy więc dodać, że kultura jest godnym człowieka poziomem jego wewnętrznych usprawnień, przez które rozumiemy poziom jego intelektualnego rozumienia świata i utrwalone w jego woli odniesienie do dobra, zarazem tworzony przez człowieka zespół dzieł, wyrażających jego mądrość.

    Wewnętrzne usprawnienia intelektu i woli możemy nazywać kulturą ludzką w sensie podmiotowym. Wytworzone dzieła, dzięki którym człowiek usprawnia swój intelekt i wolę, doskonali władze zmysłowe i uszlachetnia uczucia, możemy nazywać kulturą w sensie przedmiotowym. Zarazem zauważmy, że udoskonalenie władz duchowych człowieka, a także zmysłowych, jest podstawą działań, którymi chroni się zespół odniesień osobowych, przewyższających kulturę tym, że nie są wytworami, lecz realnym bytowaniem, wiążącym osoby miłością, wiarą i nadzieją. Cała kultura jest po prostu sposobem właśnie chronienia i wyrażania życzliwych odniesień do osób, co nazywamy miłością, odniesień zarazem ufnych, gdyż w tych życzliwych i pełnych zaufania odniesieniach, których potrzebujemy, co nazywa się nadzieją, znajdujemy drogę do właściwego domu człowieka. Tym domem są osoby. Wprowadzają nas w ten dom właśnie odniesienia życzliwe, wzbogacane zaufaniem.

    Ujmując kulturę od strony tematu osób, chciałoby się powiedzieć, że kierowana mądrością, a więc wiernością prawdzie i dobru, kultura ludzi jest w swym właściwym znaczeniu przede wszystkim poziomem miłości, wiary i nadziei, wyznaczających właściwą miarę tworzonym przez nas dziełom. Wynika z tego, że uzyskiwany poziom wykształcenia i wychowania ma źródło nie tylko w dostarczanej przez kulturę wiedzy i zabiegach usprawniających wolę, lecz głównie w tym, co nazywamy rozumieniem, które jest w intelekcie, a z kolei w woli, skutkiem bezpośredniego kontaktu z oddziałującymi na nas realnymi bytami, głównie osobami. Tylko osoby skutecznie uczą prawdy i dobra, pośrednio mądrości, i skłaniają do trwania człowieka w odniesieniach pełnych życzliwości i zaufania. Budzą też potrzebę trwania w tych odniesieniach, bez których ginie życie wewnętrzne człowieka, a często też ustaje życie fizyczne.

    Do kultury więc należą także nauki, różnorodne teorie, również polityczne, zarazem więc struktury państwowe. Ponad nimi są relacje miłości, wiary i nadziei, wiążące osoby. Ponad tym wszystkim są więc osoby. Do osób należy człowiek i Bóg. Każda kultura, nie tylko katolicka, jeżeli chce być wierna rzeczywistości, musi wziąć pod uwagę fakt osób i wiążących je relacji osobowych. Musi też zalecać takie sposoby kształcenia i wychowania, które skłaniają do więzi z osobami.

    Ujmując kulturę w sensie strukturalnym możemy powiedzieć, że podlegamy temu, co zastajemy. Podlegamy wszystkim więc dziełom. Kierujący kulturą powinni wskazywać na dzieła najwybitniejsze i o najszlachetniejszej treści. Nie jest godne człowieka to, co mierne, przeciętne, obciążone fałszem i złem wynikającym z pomijania informacji o prawdzie i dobru.

    Ujmując kulturę z kolei w sensie genetycznym uświadamiamy sobie, że wszystkie dzieła kultury, równocześnie wewnętrzne usprawnienia, tworzy i uzyskuje człowiek. Jest on twórcą kultury. Jako jej autor ma pełne prawo kierowania kulturą, usuwania z niej tego, co fałszywe i złe w znaczeniu zarówno moralnym, jak i artystycznym, także technicznym i użytecznościowym. To, co nieużyteczne, samo się kompromituje i przegrywa. Aspekt moralny i artystyczny dzieł nie jest tak oczywisty. Wymaga właściwego poziomu wiedzy i oceny. Zanim człowiek podejmie sam sprawne rozpoznanie i ocenę dzieł, a zarazem zorientuje się w skutkach nabywanych sprawności wewnętrznych, muszą go wspomagać nauczyciele i wychowawcy. Kultura głęboko zależy od osób nauczających i wychowujących, zarazem od instytucji, w których te działania się podejmuje, głównie od uniwersytetów.

    Uniwersytet jest zespołem osób niepodzielnie wiernych prawdzie i dobru, trosce o mądrość ludzi, zawsze więc wiernych osobom i tym wszystkim działaniom, które chronią osoby i potrzebne osobom relacje osobowe, które wprowadzają człowieka we właściwy dom ludzi, w wewnętrzne życie kochających się i ufających sobie osób. W tym określeniu właściwego domu człowieka zawiera się zarówno pojęcie humanizmu, jak i pojęcie religii.

    Krótko tylko zauważmy, że humanizmem jest wierność osobom i chronienie wiążących osoby relacji osobowych, wspieranych dziełami o klasie prawdy i dobra. Religią jest podobny zespół więzi osobowych, wiążących człowieka z Bogiem, chronionych tym wszystkim, czym chroni się osoby. Należy tylko dodać, że w religii najskuteczniej chroni nas sam Bóg, który wiąże się z nami w ten sposób, że w nas przebywa.

    Kultura jest więc czymś bardziej doniosłym niż tylko propozycją odpoczynku, rozrywki przy pomocy filmu, teatru, muzyki. Jest ważną drogą do osób.

    http://www.katedra.uksw.edu.pl/gogacz/ksiazki/madrosc_buduje_panstwo.htm
  • @DelfInn 03:16:21
    Twój komentarz jest taki stricte filozoficzny...Ale gratuluję trafności Twojej interpretacji kultury. Pozdrawiam.
  • To jest indoktrynacja,
    a n ie edukacja i to w kierunku pożądanym przez światowe elity, tego raka toczącego populację światową. Raka należy zwalczać każdymi metodami, bo w przeciwnym razie organizm światowej populacji zginie.
  • @Jacek 00:02:45
    Panie Jacku pan poruszył inny problem, edukacja w programie komunistycznym i produkcja tzw. inżynierków, a przecież nie o tym jest tutaj mowa, tylko o tym, że narody niewykształcone osiągnęły sukces gospodarczy, i tutaj pan Tymiński zaczyna wyliczać takie kraje, jak Peru i Chiny.

    Przecież ja nie twierdzę, że za komuny w Polsce było pod tym względem bardzo dobrze, jednak porównując tamte czasy z obecnymi, uważam że było wtedy zdecydowanie lepiej, biorąc wszystko pod swoją uwagę, a w okresie międzywojennym było jeszcze lepiej.

    Pan pisze o produkcji "magisterków", ja tego nie miałem na myśli.
  • @Stan Tymiński 17:39:31
    Pisze Pan z przyszłości?
    "Jan. 27, 2013, Acton, Kanada" - ta data dopiero będzie.
    Dziś jest zaledwie 13 stycznia 2013 r.
  • @Faber 07:26:11
    Dziękuję! To nie mój tekst, ale prof Mieczysława Gogacza - link do całości podałem na końcu. On wiele rzeczy wyjaśnia tak prosto, że pisanie własnych tekstów, mija się dla mnie z celem, jakim jest sensowny przekaz, dlatego też rzadko coś piszę od 'tzw. siebie' :) Cieszę się, że Ci się spodobało i zachęcam do lektury Gogacza - choćby, jak On sam pisze, dla własnej higieny intelektualnej.

    Serdecznie pozdrawiam!
  • @Autor
    No no, muszę przyznać, że moja próżność została dziś nieco połechtana. Cytuje mnie były kandydat na prezydenta, który rywalizował w II turze z Lechem Wałęsą. Dziękuję za uwagę :D

    Pana wpis to kolejny głos w dyskusji na temat polskiej edukacji. Problem to szeroki, na co wskazuje fakt, że został on dostrzeżony nawet w środowisku Gazety Wyborczej. Nawet Wyborcza, architekt obecnego, mizernego kształtu polskiej edukacji widzi, że coś jest nie tak. Tam również trwa dyskusja, listy od czytelników, opinie ekspertów.

    W międzyczasie doszło też do jednego szokującego wydarzenia, które na pewno bym opisał w swojej notce na temat uczelni wyższych. Ryszard Bugaj, wykładowca jednej z prywatnych uczelni bez większego skrępowania stwierdził wprost, że celowo zaniża poziom wymagań wobec studentów, gdyż w przeciwnym wypadku, ci uciekliby wraz z pieniędzmi do innej uczelni, która "nie robi problemów"(VOD.gazetapolska.pl)

    I w tym jednym zdaniu można chyba zamknąć całą patologię, która toczy nie tylko edukację, ale każdą sferę naszego życia. Chodzi o prywatny interes za wszelką cenę, kosztem wspólnoty, kosztem przyzwoitości, moralności. I nie zmieni tego nawet najlepiej napisana ustawa, nawet najlepiej wymyślony system gospodarczy.
    Na dłuższą metę takie przeciąganie kołdry tylko dla siebie prowadzi to do rozbiorów kraju, tak jak w XVIII wieku. Dziś mamy powtórkę z historii z tą różnicą, że istnieje jeszcze fasadowa państwowość i fasadowa demokracja.
  • @Migorr 12:51:16
    Aby rozwiązać jakikolwiek problem, nawet najszerszy, należy go sformułować, co do jego istoty, w kilku zdaniach i autorowi prawie się to udało. Jeżeli nawet nie w pełni, to przynajmniej sprowadził go do takiej formy z której sformułowanie istoty problemu w kilku zdaniach nie nastręcza większego problemu.
  • TU sie kompletnie nie zgadzam
    z Panem. Prawdą jest że można zbudować potężna gospodarkę z pół-analfabetycznym społeczeństwem, jednak trwałość takiego organizmu państwowego jest bardzo mała. Nieświadome - niewyedukowane społeczeństwo musi być utrzymywane w ryzach przez aparat przymusu oraz propagandy patrz (Chiny), co stale grozi wybuchem rebelii i napięciami społecznymi oraz korupcją i zwyrodnieniem aparatu przymusu.

    Stabilny i trwały dobrobyt można zbudować wyłącznie w oparciu na świadomym i dobrze wyedukowanym społeczeństwie, które jest gwarantem zarówno własnej silnej i zaawansowenej technicznie gospodarki, jak również stabilnego systemu politycznego, bo świadomym człowiekiem trudno jest manipulować. Najlepszy przykład : Szwajcaria.


    pozdrawiam
  • upadek edukacji to wina Korczakowszczyzny!
    wszędzie tylko "Korczak wielkim pedagogiem był" etc...
    //(...) Doktor miał ambitne plany, chciał wychowywać przodowników i to mu się nie udało, gdyż sam nie posiadał potrzebnych atrybutów: wiary, celu i silnej woli. Wierząc w szczególne możliwości dziecka, dając mu zupełną swobodę, rozkładał jego władzę duchową. Zauważyła to Maria Czapska, gdy odwiedziła doktora i jego komplet. W swym “Dwugłosie wspomnień" zanotowała wrażenia ujemne o wpływie Doktora na wychowanków. (To były czasy, gdy obszar getta nie był jeszcze zamknięty). Znacznie wcześniej, w okresie pogadanek radiowych, wypadło mi wizytować szkołę doktora. Najlepszym źródłem informacji jest gazetka ścienna, redagowana przez dzieci. Rozpięta na tablicy była gęsto upstrzona kartkami z pozwami sądowymi mniej więcej takiej treści: Henryk skarży Józefa, Dora pozywa nauczycielkę — termin sprawy. Wobec tego, że przerwy między pozwem a sądem były kilkodniowe, zapytałam nauczycielkę, czy w międzyczasie dzieci się godzą i skargi są umorzone. Nauczycielka żywo zaprzeczyła, zapewniając, że Doktor sam pilnuje powagi sądów, a dzieci wszystko sobie dokładnie zapisują. Czując moją dezaprobatę nauczycielka zapytała — czy mi się to nie podoba? Nawet bardzo — odpowiedziałam przecież szkoła uczy pieniactwa zamiast ewangelicznego darowania win. W tym samym czasie prezydentowa Michalina Mościcka zainteresowała się powodzeniem pogadanek Doktora w radiu i zaangażowała go w charakterze wychowawcy do Domu Dziecka, przez siebie założonego i wkrótce z nim się rozstała. Doktor okazał się nielojalnym współpracownikiem, kon-spirował z dziećmi contra nauczyciel, rozkładał morale szkoły. Pisze o tym marszałkowa Piłsudska w swym pamiętniku.//
    - vide: http://www.kki.pl/piojar/polemiki/kosciol/korczak.html
  • Wartość edukacji
    Niski poziom edukacji jest wprowadzany celowo i ma przyczyny polityczne. Głupcami łatwiej rządzić.

    Sprawa tzw. „powszechności edukacji” niewiele ma z tym wspólnego – moim zdaniem - i nie jest przyczyną niskiego poziomu, co najwyżej oba zjawiska idą ze sobą w parze. W tym zakresie popieram stanowisko Pawła Tonderskiego.

    Wartością jest dobre wyksztalcenie, zarówno wyższe, techniczne jak i zawodowe i trzeba to realizować dobrze. W wolnej Polsce wrócimy do tego, bo to podstawa autonomii, orientacji w świecie, niezależności myślenia i twórczego działania, począwszy od pracy w zakładach przemysłowych , a skończywszy na polskich epokowych wynalazkach (np. w elektronice: Jan Czochralski, Jacek Karpiński ), nowych technologiach (Bohdan Żakiewicz), kulturze i sztuce (Waldemar Cwenarski, Stanisław Zagajewski, Stanislaw Kulon) i wielu innych.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031